Na 2 ręce
Przyszedł w pracy taki oto kawał..

Koles poznal dziewcze w klubie, wyladowali u niego i wiadomo co dalej… Laska po wszystkim mówi:
- Ale czad, jak ty to robisz? Mozesz jeszcze raz?
Koles na to:
- No pewnie, ale musze sie zdrzemnac 10 min, a Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rekami za czlonka.
Po 10 minutach dziewczyna budzi kolesia - i co? Dasz rade? Koles bez problemu ponownie wyprawia cuda, wszystkie pozycje etc. Ona znowu:
- Mozemy powtórzyc?
- Tak, tylko sie przespie 10 min, a Ty trzymaj mnie za czlonka, tylko obiema
rekami. No i znowu ogien i tak do rana. Rano panna sie pyta:
- Wiesz co, ale powiedz mi, o co chodzi z tymi rekami? W czym Ci pomaga to trzymanie za czlonka?
On - W sumie bez tego tez dalbym rade, ale wiesz, slabo Cie znam, jeszcze bys mi chate okradla…
Życie
Znowu w pracy dostałem. Samo życie.
Mąż siedzi przy komputerze, za Jego plecami żona.
Żona mówi:
- No weź, puść mnie na chwile, teraz ja sobie poserfuje po internecie…
A mąż na to:
- No ku*wa mać!!!! Czy ja Ci wyrywam gąbkę z ręki jak zmywasz naczynia?
w Carrefourze ?
Przyszedł pocztą w pracy. Enjoy
Stoje sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze. Stoje sobie …. stoje… Nagle zauwazam przy drugiej kasie, wpatrzona we mnie i usmiechajaca sie DO MNIE blondyne. Ale jaka blondyne. Mówie Wam Karaiby, slonce, plaza, Bacardi…! Ostatnio ładne dziewczyny sie do mnie tak usmiechaly, gdy przytaszczylem do akademika, na drugi dzien po imprezie, skrzynke zimnego piwa. Ale to bylo 10 lat temu… Ta jednak usmiechala sie do mnie przyjaznie nawet bez piwa. Jakas taka znajoma mi sie przez chwile wydala, ale nie moglem sobie przypomniec skad… Pewnie podobna do jakiejs aktorki… Powoli budzil sie we mnie gleboko uspiony instynkt lowcy. Mieszanka adrenaliny i testosteronu wypelnialy mój organizm. To one kazaly mi bez zastanowienia zapytac:
- Przepraszam, czy my sie skads nie znamy?
Wypadlo nawet niezle. Lala polknela haczyk. Jej reakcja byla szybka, usmiech bez zmian:
- Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich dzieci…
Mówi sie, ze ludzki umysl potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracowac nie gorzej od komputera. Mój byl w tej sekundzie w stanie konkurowac z najlepszymi. Po chwili mialem wydruk. Zawsze uzywam gumek. Zdrada malzenska jest juz sama w sobie wydarzeniem szargajacym nerwy szanujacego sie mezczyzny. Po co ja jeszcze dodatkowo komplikowac? Mój komputer pokladowy przypomnial mi tylko trzy przypadki, które byly odstepstwem od tej zasady. Kolezanka z pracy, na szczescie tak brzydka, ze sama jej twarz byla najlepszym zabezpieczeniem. Kolezanka zony z pracy, na szczescie po takim alkoholu, ze mi nie do konca… tego… Pozostala tylko jedna mozliwosc kiedy moglem sobie “strzelic” dzidziucha na boku. Nie omieszkalem podzielic sie ta radosna nowina z matka “mojego” nieslubnego dziecka i setka kupujacych przy okazji:
- Juz wiem Pani musi byc ta stripteaserka, która moi koledzy zamówili na mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty. Pamietam, ze za niewielka dodatkowa oplata zgodzila sie pani wtedy robic TO ze mna na stole w jadalni na oczach moich klaszczacych kolegów i tak sie pani przy tym rozochocila, ze na koniec za darmo zrobila im pani wszystkim po lodziku!!!
Zalegla calkowita cisza. Nawet kasjerki przestaly pracowac. Wszyscy wpatrywali sie na przemian we mnie i w czerwieniaca sie coraz bardziej slicznotke. Kiedy osiagnela kolor znany w kregach muzycznych jako “Deep Purple” wysyczala przez sliczne usteczka:
- Pan sie myli! - Karaiby zastapila Arktyka - Jestem wychowawczynia pana syna w 2b…
Komunijna oferta Empiku
Znalezione na joemonster - zestaw komunijny oraz niesmiertelne komentarze uzytkowników

***Dołączona czwarta gra: “Pismo Święte”. Grał już ktoś?
***Przeszedłem Stary Testament. Teraz zabieram się za Nowy Testament.
***Nie moge przejść przez morze czerwone, ma ktos sposob jak tam trzeba biec?
***Kumpel mówił, że są jakieś kody do chodzenia po wodzie. Zna ktoś?
***Dobra gra - mimo, że mnie zabili to po 3 dniach miałem respawn + nowe moce.
***Spoiler: najlepsza jest końcówka, z tymi wszystkimi bestiami i smokami. Nie spodziewałem się końca świata.
***Szybcy jesteście. Ja cały czas próbuje upchać 400 tysięcy gatunków chrząszczy na arce.
***E, grałem w wersje na ps2, to już jest sequel tego klasyka. W oryginale trzeba było zrobić działający świat w 7 dni, coś jak Spore…
***Ja gram Ablem i za chiny nie wiem jak rozwiązać questa z robieniem dzieci.
***Mam problem. Podnoszę żebro mężczyzny i próbuję ułożyć kobietę, ale ciągle wyskakuje mi morświn. Zapomniałem czegoś? Moja wersja gry 1.0. Czy możliwe, że to problem z crackiem?
***Hej gram Jezusem, ale na etapie z krzyżem ciągle ginę. Pomóżcie!!!!
***Jak Tak daleko doszliście? Mnie Ewa nie chcę nawet jabłkiem poczęstować.. Ciągle jej jedno tylko w głowie :/
***A ktoś wie jak wykonać combo w kamieniowaniu ?
Religijny i studencki
2 znalezione w archiwach gadu gadu…
Religijny:
Spotyka się trzech przedstawicieli różnych religii i próbują dowieść , czyj Bóg jest najlepszy. Jak wiadomo miarą wielkości Boga są dokonane cuda. Tak więc zaczyna katolik i opowiada:
- Jest pozar, pali się kościół, ogien sie rozprzestrzenia. Po straż zadzwonić nie można bo jest akurat strajk, woda w rzece wysłacha… więc co robić? Padam na kolana i zaczynam się modlić zarliwie. Bóg wysłuchał moich próśb, spadł deszcz i pożar został ugaszony…
- No tak - powiada muzułmanin - twój Bóg jest wielki ale mój jeszcze większy. Idziemy kiedyś przez pustynię. Susza, żar leje się z nieba. Zapasy wody dawno się skończyły. Mysle czas umierać… Padam na twarz i dalej modlić się z całego serca. I tu nagle cud. Za następną wydmą piekna cudowna oaza. Fontanny, strumienie, kobiety i wino…
- Wasi Bogowie są naprawdę wielcy - mówi żyd. Ale powiadam wam, mój jest nawiększy. Jest sobota, szabas, mnie nic brudnego nie wolno dotknąć… ide sobie patrzę w tu w rynsztoku lezy taaaka wielka kupa pieniędzy. Aj waj uś… co robić? Padam na kola, zamykam oczy i modlę się żarliwie jak nidgy w zyciu. Otwieram oczy - a tu prawdziwy cud!!!! Tam wszędzie sobota, a tylko w tym jednym miejscu środa…..
Studencki?:
Mówi szeregowy do szeregowego:
- Porobimy sobie jaja z naszego kapitana?
- Lepiej nie - wystarczy ze robiliśmy sobie jaja z naszego dziekana.
List motywacyjny
Ciężko stwierdzić czy autentyczny, ale co ja tam wiem
Witam!
Chciałem zainteresować Państwa swoją ofertą na to stanowisko. Jestem osobą o 12-letnim doświadczeniu w branży logistycznej. Byłem spedytorem, hadlowcem i logistykiem. Teraz od 1 stycznia jestem tzw. wolnym strzelcem, ale pełnym zapału i chęci przedłużenia swoich kontaktów, a mam je nie-wąskie. Otóż znam wielu logistyków z Dolnego Śląska. Jak się pracowało w 9-ciu firmach to się zna. Duże rotacje i tak dalej, wiadomo. Znam ludzi w około stu firmach i jestem w stanie “załatwiać” po kilkadziesiąt ładunków dziennie. Z logistykami baluję, spotykam się na grillach i innych baunsach. W ostatnich latach podczas pracy w firmach Trenkwalder czy Raben zarabiałem rocznie (mówimy o prowizji z ładuków dla firmy, nie łącznych
obrotach) ok 1,5 mln Euro rocznie dla firmy w której pracowałem. Ciągle w trasie, ciągle w ruchu, ciągle imprezy i zabawy, ale płacono mi niewiele jak na taki zarobek.
Zanim prześlę Państwo swoje CV chciałem postawić pewne warunki i od ich potwierdzenia uzależniam dalsze rozmowy z Waszą firmą, o której slyszałem wiele dobrego. Warunki dotyczą nie tylko finansów. Tu oczekuję ok. 5 tys. zł (brutto) podstawy plus prowizja. Oczekuję też firmowego laptopa np. HP Compaq, bo trzeba się z czymś pokazać (przecież nie będę robił prezentacji firmy i jej możliwości na Acerze za 2 tys. zł), dobrego telefonu komórkowego np. PRADA i dobrego samochodu (nie jakiejś Skody Fabii czy Opla Corsy w kolorze białym). Jestem poważną osobą i w kregach, w których bywam, dobijam targów, załatwiam zlecenia, baluję do rana oczywiście w szeroko pojętym interesie fimy) nie wypada po prostu być tzw. “dziadem”.
A żeby nie być nim to najważniejszy jest służbowy samochód. Oczekuję samochodu z segmentu D (przeferuję Audi A6, Ford Mondeo, Opel Vectra C, nowe Renault Laguna Coupe czy Peugeot 407) z mocnym silnikiem wysokoprężnym np. 2.2 lub 2.4 (nie chce mi się krecić jakiegoś benzynowca do 4 tys. obrotów z climatronikiem, ESP (czasem trzeba przyszaleć lub po prostu zdążyć na czas na Business-meeting z kontrahentem), obiciem z Alcantary, Radiem CD ze zmieniarką na minmum 6 płyt (dużo słucham w podróży za ładunkami, zleceniami), czy podgrzewanych foteli. Auto musi być czarne i bez żadnym naklejek firmowych. Po prostu “jak Cię widzą tak Cię piszą”. Oczekuję też funduszu reprezentacyjnego na lunche czy spotkania w klubach z potencjalnymi kontrahentami.
Jeśli uważacie, że moje warunki są do przyjęcia to proszę o maila zwrotnego.
P.S.
Aha ja nie jeżdżę na spotkania w sprawie pracy, na których mogę się dowiedzieć, że czeka na mnie Skoda Fabia (klienta trzeba czasem sportowo przewieźć autem,
podyskutować)
Tłusty czwartek
Z okazji tłustego czwartku - narodowego święta Polaków - 2 dowcipy o pączkach.

Rozmawiają dwa pączki:
- wiesz, zdawałem niedawno na studia…
- żartujesz, na co?
- stosunki międzynarodowe…
- i jak poszło?
- całkiem nieźle, z testu miałem 83%
- i co? przyjęli cię?
- no co ty, pączka?
Idzie facet ulicą i widzi w oddali młodą, skąpo odzianą dziewczynę. Żal mu się jej zrobiło bo pogoda brzydka i chłodno, więc poszukał w kieszeni, wyjął trochę drobnych i podaje dziewczynie:
- masz tutaj, może chociaż będzie na pączka…
- a jak to jest “na pączka”?
Mit o krowach dla ekonomistów
Cała prawda:
Socjalizm - masz dwie krowy,
jedną musisz oddać sąsiadowi.
Komunizm - masz dwie krowy,
państwo zabiera obie i daje ci w zamian trochę mleka.
Faszyzm - masz dwie krowy,
państwo zabiera obie i sprzedaje ci trochę mleka.
Nazizm - masz dwie krowy,
państwo zabiera obie i rozstrzeliwuje cię za twoje niejasne pochodzenie.
Biurokratyzm - masz dwie krowy,
państwo zabiera ci obie, jedną zabija, drugą doi i wylewa mleko.
Kapitalizm - masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i kupujesz byka,
wkrótce masz pokaźne stadko i jesteś zarobiony.
Model Amerykański - masz dwie krowy, sprzedajesz trzy fikcyjnej spółce zarejestrowanej na Kajmanach a przy okazji prowadzonej przez twojego brata, jednocześnie składasz wniosek o zwrot nadpłaconego podatku za pięć krów, prawa do pozyskiwania mleka od tych sześciu krów przekazujesz poprzez pośrednika
posiadaczowi pakietu większościowego, który odsprzedaje Ci prawa własności do wszystkich siedmiu krów. Doroczny raport informuje, że twoja firma posiada osiem krów z możliwością pozyskania jeszcze jednej, sprzedajesz jedną krowę by kupić sobie posadę senatora wiec zostaje ci dziesięć krów.
Model Francuski - masz dwie krowy, ogłaszasz strajk, wywołujesz zamieszki i organizujesz blokadę dróg, ponieważ chcesz mieć trzy krowy.
Model Japoński - masz dwie krowy, drogą zmian genetycznych sprawiasz, że są dziesięć razy mniejsze i dają dwadzieścia razy więcej mleka.
Powstaje kreskówka o twoich krowach.
Model Niemiecki - masz dwie krowy, żyją sto lat, jedzą raz w miesiącu i same się doją.
Model Włoski - masz dwie krowy, ale nie wiesz gdzie one są, postanawiasz iść na lunch.
Model Rosyjski - masz dwie krowy, liczysz je i wychodzi, że masz pięć krów,
liczysz ponownie i tym razem wychodzi jedenaście, wszystko jest Ok, pijecie dalej.
Model Szwajcarski- masz pięć tysięcy krów, żadna z nich nie jest twoja, każesz ich właścicielom słono płacić za przechowanie.
Model Chiński - masz dwie krowy, doi je trzysta osób, chwalisz się niskim bezrobociem i dużą wydajnością, aresztujesz dziennikarza, który próbuje dociec prawdy.
Model Hinduski - masz dwie krowy, czcisz je…
Model Brytyjski - masz dwie krowy, obie są chore
Model Iracki - wszyscy uważają, że masz mnóstwo krów, mówisz im, że nie masz żadnych krów, nikt ci nie wierzy wiec bombardują cię i ostrzeliwują, wciąż nie masz żadnej krowy, ale przynajmniej jesteś teraz częścią demokracji
Model IV RP - masz dwie krowy, specjalnie powołana komisja sejmowa wymusza zmiany w prawie i posiadanie krów staje się niezgodne z konstytucją, twoje krowy zostają zarekwirowane, a dochód z ich sprzedaży przeznaczony na opłate składki do Unii Europejskiej
Jak Romeo…
Ot taki żarcik na dobry początek 2009 roku.
Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię…
- To znaczy?
- Hmm… a może przytul jak Abelard swa Heloizę…
- Czyli jak?
- Jak?! Srak! Czytałeś kurwa coś w życiu?
- Tak! Naszą Szkapę. Ugryźć cię w dupę?
Wrocław - miasto spotkań…
… ale chyba z kontrolerami biletów MPK. Wywiad podobno autentyczny, a nawet jeśli nie to zabawny. Zatem zapodaję do karpia i barszczu. Wesołych Świąt
WYWIAD z Januszem Rajcesem , rzecznikiem wrocławskiego MPK:
- Dlaczego, pasażer Waszego tramwaju nie może przesiasć się z wagonu do
wagonu?
Janusz Rajces , rzecznik wrocławskiego MPK:
- Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym wagonie, w
którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę,
dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem
albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym swietle jest niezgodne z prawem, a
przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno
pracować.
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym, jesli kupuje pani bilet na
pocišg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma
bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko, jesli to miejscówka, a u nas jakos w
tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąsć, na przykład, gdy w
naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprosciej, a przecież trzeba zainterweniować.
- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejsć do motorniczego, a on
już wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego…
- No własnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie,
bo nie może przejsć, gdyż też musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jesli jest się w drugim wagonie, w którym nie ma
motorniczego?
- Przejsć do pierwszego i skasować bilet…
- Skasować bilet?!
- Oczywiscie. Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
- Jesli skasuje mu Pani bilet, to tak.-
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiscie, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo
musiałby kasować bilet. Jesli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć
dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mógł wrócić do
pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co ? Ktos musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejsć jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania
dodatkowego biletu nie można przechodzić… Poza tym motorniczy to nie
jakis człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie
interweniować…
- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić
zamieszanie…
Wywiad jest autentyczny, choć ciężko w to uwierzyć.




(4.75 out of 5)